japoński rosołek z tofu i makaronem soba

W biurze zaczyna się rozkręcać jakaś grypowa epidemia. Pierwsze ofiary już są, kolejne kurczowo starają się nie dać chorobie. Z biurami jest jak przedszkolem – jak jeden osobnik jest chory, zaraz dopada całą grupę. Problem w tym, że na chorobowe nie każdy sobie pozwolić może, dlatego nagminnym zjawiskiem jest przychodzenie do pracy z katarem, kaszlem lub (o zgrozo!) gorączką. Powody bywają różne – od braku wyrozumiałości pracodawcy, przez niemożność zostawienia rozgrzebanych projektów, po zwykłe wypieranie choroby i twierdzenie, że “nic mi nie jest”. Ludzie zapominają o tym, że zarazki się rozprzestrzeniają i dopadają kolejnych. Otwarcie bojkotuję taką postawę i sama gdy tylko czuję, że jest coś nie tak, zostaję w domu. Nie na złość pracodawcy. Nie z lenistwa. Lecz z szacunku dla zdrowia innych.

Niemniej jednak póki co przyszło mi się bronić przed zarazkami. Jeszcze nic mnie nie dorwało, ale na wzmacnianie odporności i rozgrzewanie się nigdy nie jest za wcześnie. Każdy chyba słyszał o zdrowotnych (zakrawających o magiczne) właściwościach rosołu. Polską, klasyczną wersję zna każdy. Pora wypróbować coś rodem z Azji! :) Niech Was nie przestraszą składniki – wszystkie można dostać na dobrze zaopatrzonym dziale kuchni świata w dowolnym dużym markecie.

japoński rosołek z tofu i makaronem soba

Składniki (na 6 porcji):

- 1 l bulionu warzywnego
- 1 l bulionu dashi (lub zupy miso instant)
- 1 pęczek szczypiorku
- 1 cebula
- 1 garść świeżego lubczyku
- 1-2 łyżki posiekanego imbiru
- 2 piersi z kurczaka
- 4 łyżki sosu sojowego
- 2 łyżki sosu hoi sin
- 200 g makaronu soba
- 100 g tofu
- 2 łyżki oleju sezamowego lub arachidowego

Bulion warzywny i dashi wlewamy do garnka. Dodajemy cebulę, szczypiorek, lubczyk i posiekany imbir i doprowadzamy do wrzenia. Do wrzącego bulionu wrzucamy oczyszczone piersi z kurczaka i gotujemy około 20 minut.

Z garnka wyjmujemy mięso. Do zupy dodajemy makaron, sos sojowy i sos hoi sin. Gotujemy około 5 minut.

Mięso kroimy na mniejsze kawałki i ponownie dodajemy do zupy. W razie konieczności przyprawiamy do smaku sosem sojowym, solą i pieprzem.

Na patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy pokrojone w kostkę tofu. Smażymy do zrumienienia.

Zupę nakładamy do miseczek. Do każdej miseczki dodajemy trochę podsmażonego tofu.

Dużo zdrowia na nadchodzącą jesień życzy gruszka z fartuszka! :)

  • Wow wygląda super smakowicie :)

  • Marta

    Ojej, jakie rewelacyjne miski! <3

    (Tak, chyba już zawsze będę tą osobą, która niezależnie od tego jak się stara nauczyć gotować, najbardziej skupia się na zdjęciach i naczyniach. ;) Ale o formie trochę też jest u Ciebie na blogu, więc mam nadzieję, że te komentarze będą bardziej miłe niż irytujące. ;))

    • gruszka

      Mam tak samo, więc nie przejmuj się ;)

  • plumek

    Czy tofu wedzone (mam polsoi jeszcze w lodówce) będzie dobrze smakowało w rosole?