Ewa Aszkiewicz “Książka kucharska, polskie przepisy”

Autor: Ewa Aszkiewicz

Tytuł: Książka kucharska, polskie przepisy

Liczba stron: 335

Liczba przepisów: 1001

Liczba zakładek “koniecznie zrobić!”: około 70

W zeszłym tygodniu, ze względu na intensywny okres nie udało mi się opublikować kolejnej recenzji w cyklu, ale mam nadzieję, że była to wyjątkowa sytuacja i więcej się nie powtórzy :)

Dziś przyszła kolej na książkę Ewy Aszkiewicz, wydawnictwa Publicat. Jak na 1001 przepisów liczba zakładek może wydawać się dość mała, ale to nie do końca tak – górę wzięło moje lenistwo i pominęłam rozdziały dotyczące sosów i napojów ;)


ewa aszkiewicz

Zacznę od tego, że sama po książkę bym nie sięgnęła, bo… nie ma obrazków ;) Tzn są, ale jest ich niewiele i niezbyt przyciągają uwagę. Mimo to jednak z książki korzystałam już kilkukrotnie i korzystać z pewnością w przyszłości będę, ponieważ zgodnie z informacją na okładce przepisy są łatwe i smaczne. Dodatkowo książka jest bardzo estetyczna, w twardej oprawie i przejrzysta.


ewa aszkiewicz

Książkę otwiera spis treści podzielony na kolejne kategorie. Kategorie są dość mocno rozdrobnione i szczegółowe, co przy tak dużej ilości przepisów jest przydatne. Indeks znajdziemy w niej również – jest na końcu książki i podzielony jest alfabetycznie. Zazwyczaj nie przepadam za alfabetycznym spisem treści, bo książki kucharskie mają to do siebie, że nazwy przepisów często nic konkretnego nie mówią, ale tu jest inaczej – nazwy są konkretne i mówiące wszystko. Nie uświadczymy tu “ciasta pod chmurką” czy “fikuśnych zawijasków”, zamiast tego są “rogale marcińskie z farszem makowym” czy “drożdżowa baba czekoladowa klasyczna”. Bez owijania w bawełnę.

Przepisy oprócz listy składników i sposobu przygotowania zawierają liczbę porcji, czas przygotowania, stopień trudności, kaloryczność (niestety określoną jedynie jako “nisko-“, “średnio-” i “wysokokaloryczne”) oraz koszt (również określony niezbyt dokładnie). Same przepisy są krótkie i konkretne, a jednocześnie zawierają wszystkie potrzebne informacje, łącznie z propozycją podania.


ewa aszkiewicz

I właściwie to… już tyle. Zastanawiałam się co więcej mogłabym dopisać, ale ani nie mam do czego się doczepić, ani nie ma w tej książce nic nadzwyczajnego, co wymagałoby specjalnej uwagi. Przepisy są klasyczne, nie wydziwione, z prostych i ogólnodostępnych składników. To dania, które pamiętamy z rodzinnej kuchni, ciasta serwowane u cioci na imieninach i koktajle, które piło się na ogrodzie w cieniu drzew :) Jestem przekonana, że jest to książka, z której z największą przyjemnością korzystałyby nasze mamy i babcie, przyzwyczajone do przepisów bez dołączonej wizualizacji oraz wszyscy, którzy poszukują dobrze znanych smaków. Z przekonaniem polecam wszystkim tradycjonalistom! :)


Logo wydawnictwa Publicat

  • Mam tą książkę w swojej kuchennej biblioteczce i zgadzam się z tobą …. nie jest zła ale jak to mawiała moja babcia – tyłka nie ukręciła ;)

  • Faktycznie, książka przydatna (również ją posiadam), ale bez fotografii to nie to samo :)
    Pozdrawiam!