wyniki konkursu “zupa jak u mamy”

Wybór nie był łatwy – wiem, brzmi jak frazes, ale to najszczersza prawda. Do konkursu nadesłaliście blisko 80 odpowiedzi, a ja musiałam wybrać z nich tylko 5!

Zanim jednak przejdę do ogłoszenia wyników, najpierw jeszcze dwa słowa o zupach :) Niestety nie udało mi się już w trakcie trwania konkursu ugotować żadnej z proponowanych przez Winiary wariacji na temat “Zupy jak u mamy”, ale obiecałam zainspirować Was kilkoma pomysłami, więc postanowiłam opublikować zdjęcia ze spotkania, na którym owymi zupkami się raczyliśmy. Polecam wypróbować, bo było pysznie! Moim faworytem była ogórkowa z mleczkiem kokosowym oraz żurek z chrzanową śmietaną :)


zupa jak u mamy

zupa jak u mamy

zupa jak u mamy

A teraz przechodząc już do wyników… tam-ta-da-daaam!

1. miejsce – Senniha – za pobudzenie mojej wyobraźni i przypomnienie mi, jak sama biegałam do ogródka po warzywa (nota bene muszę się Wam przyznać, że notorycznie myliłam natkę pietruszki z koperkiem przez co nie raz dostawałam burę w domu :))

2. miejsce – Mateusz – za historię o rosole zakrapianym rtęcią :) – rozbawiła mnie niesamowicie. Sama termometr kiedyś też rozbiłam i ze strachu przed karą roztarłam rtęć ręką po dywanie. Do dziś zastanawiam się, czy przypadkiem nie odbije mi się to jakoś na starość ;)

3. miejsce – Wiedziem – bo sama doskonale wiem co to znaczy, gdy zupy są ciężkie do zidentyfikowania zarówno w smaku jak i wyglądzie ;) Kiedyś przez takie niezidetyfikowanie mało co nie najadłam się zlewek, które miały wylądować na kompoście (z wyglądu obstawiałam, że to botwinka) :)

4. miejsce – Agnieszka – bo z tym zasypianiem nad talerzem zupy to miałam podobnie, tyle, że ja zwykle zasypiałam nad jarzynówką, wcześniej wybierając z zupy wszystkie kawałki pietruszki i selera, układając je w zgrabny wianuszek na brzegu talerza ;)

5. miejsce – LidkaKa – po przeczytaniu jej postu przypomniały mi się grzybobrania z rodzicami, zapach lasu i nawlekanie grzybów na nitkę – cudowne wspomnienia! :)

Jak widać nagrodziłam tych, których historie nie były mi do końca obce i… zapachniały moim dzieciństwem :) Dzięki Wam! Mam nadzieję, że nagrody się spodobają. Dziś już nie zdążę, ale jutro skontaktuję się z Wami w sprawie adresów do wysyłki :)

A kolejny konkurs już nie długo! Bądźcie czujni i nie przegapcie! :)

  • Bardzo się cieszę, dziękuję :) Dodam tylko, że w tym roku znowu będzie co wspominać – po wrześniowych wyprawach do kurpiowskich lasów suszonych grzybów u mnie pod dostatkiem ;) Pozdrawiam!

    P.S.
    A zupowe wariacje Winiary są rzeczywiście… szalenie wspaniałe :) :)

  • Wiedziem

    Się Wiedziem cieszy niesamowicie :) i dziękuję