warsztaty kuchni azjatyckiej Blue Dragon

Nieco ponad tydzień temu miałam okazję brać udział w warsztatach kuchni azjatyckiej organizowanych przez firmę Blue Dragon, o której wspominałam kilkukrotnie przy okazji ostatnich przepisów. Warsztaty odbywały się w Warszawskiej Akademii Kulinarnej i prowadził je sam Wilson Chung – szef kuchni specjalizujący się w azjatyckim jedzeniu.



Tak nam się udało, że z Poznania jechała cała spora grupka blogerek. Z rana już wyjazdowi towarzyszyło sporo emocji – jedne zaspały, inne prawie się spóźniły, a całą grupą o mało nie wsiadłyśmy do złego pociągu ;) Na szczęście udało nam się dotrzeć prawie w komplecie – ja, Ada, Ewelina, Grażyna, Magda, Dorota i Gosia. Przezornie zadbałyśmy o to, by cały przedział był dla nas i by było w nim wesoło :) Grażyna zabrała ze sobą butelkę domowego wina, które umiliło nam czwartkowy poranek (tak pryska mit o grzecznych kurach domowych – piłyśmy w środku tygodnia, w miejscu publicznym i to przed 10 rano :D – nie wiem czy jest się czym chwalić, ale z pewnością będzie co wspominać).



Dojechałyśmy na miejsce odrobinę spóźnione, dlatego początek warsztatów był dość chaotyczny. Całość wydarzenia podzielona była na trzy główne elementy. Podczas części pierwszej Wilson Chung przedstawił nam produkty z oferty Blue Dragon, tłumacząc “z czym to się je”, opowiadał o różnicach między poszczególnymi sosami i produktami, dodawał trochę ciekawostek – doskonała sprawa! Przyznam, że jeśli o kuchnię azjatycką chodzi, do tej pory poruszałam się po omacku i szerokim łukiem omijałam strasznie brzmiące dla mnie “sos rybny” czy “ocet ryżowy”, do których nie wiedziałam nawet jak się zabrać. Już wiem i będę eksperymentować :)



W drugiej części Wilson Chung pokazał nam “jak on to robi”, czyli na naszych oczach ugotował kilka rzeczy. Ochotnicy z publiki oczywiście mogli do niego dołączyć i było podrzucanie ryżu, lepienie sushi i … wspólne jedzenie z jednego talerza (opcjonalnie miski lub deski) :). To zaspokoiło pierwszy głód, bo od wąchania wszystkich cudownych zapachów kiszki zaczęły marsza grać :) Potem mogliśmy sami zabrać się za gotowanie!

Rozdzieliliśmy się parami na przygotowanych stanowiskach (nie liczyłam, ale było ich chyba z 10). Każdy do przygotowania miał inne danie. Mi i Ewelinie w udziale przypadł pikantny makaron japoński. Robiłyśmy zgodnie z przepisem i wyszedł tak pikantny, że większość ludzi po pierwszym widelcu odmówiła ciągu dalszego w obawie przed wypaleniem kubeczków smakowych ;) Wyjątkiem była Dorota, której stopień pikantności nie przeszkadzał tak bardzo. Ja prawdopodobnie zrezygnowałabym z 80% chilli zawartego w potrawie i wtedy dla mnie byłoby akurat :)

Na szczęście na stole wylądowało też sporo innych pyszności – nie sposób wymienić wszystkich, ale na szczególną uwagę zasługują: steki z bakłażana z pastą miso i mięsne kuleczki z kurczaka z majonezem Satay. Gwarantuję Wam, że to tylko kwestia czasu, kiedy zrobię je we własnej kuchni :) A ten sos satay składający się głównie z majonezu i masła orzechowego (!) to istna bomba (nie, nie tylko kaloryczna :)).

Nie mogę nie dodać, że całemu wydarzeniu towarzyszyła ekipa telewizyjna (która przyznam trochę działała mi na nerwy bo notorycznie zasłaniali cały widok, przez co zdjęć mam niewiele i niestety trochę ciekawych rzeczy mnie ominęło – rozumiem, że chcieli mieć dobry materiał, ale szkoda, że kosztem uczestników warsztatów…). Niemniej, mam nadzieję, że materiał będzie na prawdę dobry, bo będziecie mogli zobaczyć go jutro w Dzień Dobry TVN!



W międzyczasie było też dużo fotografowania, podjadania, wąchania, smakowania i… zwykłego jedzenia :) Było pysznie, sycąco… wspaniale!

Bawiłam się doskonale i niesamowicie ucieszył mnie prezent jaki dostaliśmy na zakończenie warsztatów – ogromny zestaw produktów, który dzielnie od tygodnia badam i testuję, o czym mieliście okazję się przekonać w kilku ostatnich przepisach.

Dziękuję organizatorom za przemiłe popołudnie i liczę, że będzie nam dane spotkać się ponownie w równie miłych okolicznościach :)



Ps. Ci z Was, którzy wypatrzą mnie jutro w relacji w Dzień Dobry TVN niech koniecznie powiedzą mi jak wypadłam ;)

  • nagrywanie programu nastawione!:-))) i przy okazji gratuluję super warsztatów! a firmę blue dragon znam i dosyć często kupuję ich produkty, są meega pyszne:-)

  • Istria

    Jestem pewna, że wypadłaś wspaniale:) Gratuluję fajnej zabawy i ciekawych doświadczeń na warsztatach:)

  • świetnie! :) musiało być pysznie. Uwielbiam produkty Blue Dragon i sama bardzo często z nich korzystam!

  • Dobrze wypadłaś, za jakieś 15 minut wrzucę film amatorski, jeśli nie widziałaś w necie, to zobaczysz !
    A na warsztatach i w drodze było super, potwierdzam :)