sajgonki z kurczakiem

Moich azjatyckich wariacji ciąg dalszy. I nie wiem jak Wam, ale jeśli o azjatycką kuchnię chodzi to sajgonki to pierwsza rzecz, jaka mi przychodzi do głowy. Kiedyś, dawno temu podjęłam już jedną sajgonkową próbę, ale była bardzo nie udana ;) Po pierwsze szczędziłam farszu i sajgonki składały się głównie z papieru ryżowego ;) Po drugie nie zostawiłam ich do obeschnięcia przez co tłuszcz strasznie pryskał. Po trzecie wlałam na patelnię za mało tłuszczu i przewracanie sajgonek było problematyczne. A po czwarte do farszu nie dodałam jajka ani makaronu ryżowego, przez co najzwyczajniej w świecie nie trzymał się kupy. Tym razem naprawiłam wszystkie błędy! I wyszło super :) Sajgonki podałam z sosem sojowym i słodko-pikantnym sosem chilli. Warto, żebyście zawczasu zastanowili się jakich sosów użyjecie do maczania, bo od tego zależy stopień przyprawienia farszu – jeśli będziecie moczyć je w sosie sojowym, nie dodawajcie go zbyt dużo do farszu. Jeśli w ostrym, ograniczcie ilość pieprzu. I tak dalej, i tak dalej.


sajgonki z kurczakiem

Składniki (na 12 sztuk):

– 1 pierś z kurczaka

– 1 duża marchew

– 1/4 kapusty pekińskiej (bez twardych części)

– 3 pieczarki

– 1 cebula

– 1 jajko

– pieprz

– sos sojowy

– 12 płatów papieru ryżowego

– 70 g makaronu ryżowego nitki

– olej rzepakowy do głębokiego smażenia

Kurczaka baaaardzo drobno kroimy (praktycznie siekamy). Podsmażamy na odrobinie oleju, przyprawiamy pieprzem i sosem sojowym. Zdejmujemy z patelni.

Cebulę i pieczarki siekamy jak najdrobniej. Podsmażamy i dodajemy do kurczaka.

Marchew obieramy i trzemy na tarce o grubych oczkach. Kapustę drobno kroimy. Podsmażamy razem na patelni, dodajemy do farszu.

Makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, odcedzamy i siekamy na drobne, max 2 cm kawałki. Również dodajemy do farszu.

Do całości wbijamy jajko, dodajemy jeszcze trochę sosu sojowego i pieprzu i wszystko razem dokładnie mieszamy.

I bierzemy się za przygotowanie sajgonek:

Przygotowujemy sobie miskę lub garnek, do której mieścić się będą płaty papieru ryżowego. Wlewamy na dno nieco gorącej wody (temperatura powinna być taka, byśmy mogli wsadzić do niej ręce). Na stole rozkładamy czystą ściereczkę kuchenną i lekko zwilżamy ją wodą (nie powinna być mokra, a jedynie wilgotna, w trakcie przygotowań i tak wpije więcej wody, przy pierwszej sajgonce może być najtrudniej).

Płaty papieru ryżowego maczamy (kolejno, nie wszystkie na raz!) w wodzie na kilka sekund (powinny się zwilżyć, ale w momencie wyciągania z garnka nie powinny być jeszcze zbyt elastyczne) i układamy na ściereczce (w tym momencie papier ryżowy już powinien dać się modelować – szybko to wyczujecie po paru pierwszych sajgonkach). Na papier ryżowy nakładamy dwie łyżki farszu – układamy go nieco poniżej środka i ściskamy razem, by stanowił jedną całość. Dolny brzeg papieru ryżowego zawijamy na farsz, następnie zbieramy papier z boków robiąc zakładki do środka, a w końcu całą część z farszem przetaczamy, zawijając resztę sajgonki. Powinien nam powstać taki azjatycki krokiecik :)

Gotowe sajgonki odkładamy na pół godziny by lekko obeschły.

W głębokiej patelni rozgrzewamy sporą ilość tłuszczu (na wysokość sajgonki). Smażymy po kilka sztuk sajgonek, aż nabiorą złotego koloru. Nadmiar tłuszczu odsączamy na ręczniku papierowym. Serwujemy z ulubionymi sosami.

Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)

 

 

  • Hmmm, pamiętam jak moja mama kiedyś wyklinała na sajgonki które sie potwornie rozleciały na patelni. Od tamtej pory więcej nie zrobiła;) Za to ja mam dwie paczki papieru ryżowego i pomysł na obiad ha! POchwalę się jak uczynię:).

  • super!

  • hmm pycha, dawno nei robilam

  • też ostatnio robiłam ale pomyliłam się i dodałam makaron mia ;/ ale dobre były, nie rozpadły się, rodzinka zjadła:)

  • i takiego przepisu własnie szukałam – papier czeka tylko zwijać ;-)
    dzięki!!!

  • Zrobiłam, rodzina skonsumowała, mają tylko jedną wadę: nie doczekały sesji zdjęciowej:D

  • Domowe sajgonki to fantastyczna sprawa!

  • Sajgonki pierwsza klasa, nic tylko biec do kuchni i robić. Albo wprosićsię do Ciebie ;-)

    • gruszka

      Moje już się skończyły, trzeba gotować od nowa ;) Ale jak nie sajgonki, to coś innego – u mnie zawsze znajdzie się coś dobrego ;)

  • pysznie się prezentują!:) ja też niedawno robiłam sajgonki, ale nie miałam aż takich problemów z nimi jak ty wcześniej:)