pieczone skrzydełka tikka

Prawie rok temu testowałam na blogu produkty marki Nasz Kurczak. Jak pisałam już wtedy, byłam bardzo zadowolona z ich jakości, dlatego, gdy zostałam ponownie poproszona o przygotowanie przepisów z udziałem kurczaka nie zastanawiałam się długo – byłam pewna, że otrzymane produkty mnie nie rozczarują. Po roku nic się nie zmieniło – mięso jest świeże i smaczne, hermetycznie pakowane, a do tego ładnie “obrobione” czyli bez niedomytej krwi, żyłek czy przerostów tłuszczu.

Tym razem moim zdaniem było wymyślenie przepisów na skrzydełka, udka oraz kurczaka w całości. Zaczęłam od skrzydełek, bo wymagają one najmniej umiejętności i pracy. Ten przepis jest świetny, gdy nie macie dużo czasu na przygotowanie obiadu :)

Nie jestem specem od kuchni indyjskiej, a w szczególności od obowiązującej w niej nazewnictwa. Trochę się naszukałam, żeby znaleźć definicję określenia “tikka” i prawdę mówiąc każde źródło podawało coś innego. Dla mnie mięso “tikka” to mięso zamarynowane w jogurcie i przyprawach i tej wersji się trzymam. Znalazłam jednak kilka innych wersji – w niektórych chodzi o pieczenie ich w specjalnym piecu, w innych o to, że mięso musi być bez kości… Jeśli ktoś na tym temacie zna się lepiej niż ja, nie obrażę się za dokładne wytłumaczenie czym jest owe określenie “tikka” i czy z tym jogurtem mam choć trochę racji ;)

pieczone skrzydełka tikka

Składniki:

- 1 opakowanie (9 sztuk) skrzydełek Nasz Kurczak
- 200 g jogurtu greckiego
- 1/2 łyżeczki pieprzu
- 1 łyżka ostrej papryki
- 1/2 łyżeczki gorczycy
- 1/2 łyżeczki kolendry
- 1 płaska łyżeczka soli
- sok z 1/2 limonki
- 2 łyżki posiekanej pietruszki

Skrzydełka myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem. Ostrym nożem odcinamy lotki (tę najmniejszą część skrzydełka), a w najgrubszej części skrzydełka robimy między dwoma kośćmi nacięcie (przebijamy nóż na wylot) - dzięki temu mięso się lepiej zamarynuje. Skrzydełka przekładamy do miski.

Gorczycę, kolendrę i pieprz przekładamy do moździerza i rozgniatamy na pył. Dodajemy paprykę i sól. Przyprawy łączymy z jogurtem i sokiem z limonki. Całość dokładnie mieszamy, a następnie tak przygotowaną marynatę wlewamy do skrzydełek i nacieramy nią mięso. Odstawiamy na 30 minut.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Na blachę wyłożoną pergaminem wykładamy zamarynowane skrzydełka. Wkładamy do piekarnika na 15 minut. Po tym czasie skręcamy temperaturę do 180 stopni i przewracamy skrzydełka na drugą stronę. Po 15 minutach ponownie przewracamy skrzydełka i po kolejnych 15 minutach raz jeszcze.

Po godzinie pieczenia skrzydełka powinny być ładnie zarumienione z wierzchu i soczyste w środku.

Podajemy z łagodnym sosem jogurtowym.

Odlotowych skrzydełek życzy gruszka z fartuszka! :)