parówka a’la corn dog

Parówka, kromka chleba i żółty ser… nuuuu-daaaa! Ale czy aby na pewno? ;) Przepis na te parówki a’la corn dog znalazłam na jednym z portali typu Pinspire, Pinterest czy czymś podobnym. Nie pamiętam już dokładnie na którym z nich, ale tak bardzo mi się spodobały, że wprost musiałam je zrobić :) I okazało się, że słusznie, bo wyszło pysznie. Okazało się, że nawet jedzenie ich z patyka nie jest tak problematyczne jak się mogło wydawać, ale równie dobrze można podać je i zwyczajnie na talerzu. No ale skoro eksperymentuję ze smakami, połączeniami i konsystencjami, dlaczego by nie poeksperymentować i ze sposobem jedzenia? :)

Nie są to prawdziwe corn dogi  – oryginał obtoczony jest w cieście kukurydzianym i smażony na głębokim oleju (i niestety wciąż nie wiem jak smakuje na prawdę). Tu do czynienia mamy z zupełnie inną panierką :)

Super pomysł na śniadanie! Robi się je znacznie szybciej, niż by to wyglądało :)


parówka a'la corn dog
 


Składniki (na 1 porcję):

- 1 parówka dobrej jakości (min. 70% mięsa)

- 2 kromki chleba tostowego

- 2 plastry sera topionego w plasterkach

- 1 jajko

- bułka tarta

- ketchup

- olej do smażenia

Z chleba tostowego odkrawamy skórki i rozwałkowujemy chleb przy pomocy wałka jak najcieniej. Na chlebie układamy ser zostawiając z każdej strony około 0,5 centymetra. Parówkę przekrawamy na pół i układamy po jednej połówce na plastrze sera (połówki parówki powinny mieścić się na chlebie, zostawiając z góry i z dołu trochę miejsca). Zawijamy chleb w rulon, zamykając parówkę w środku. Chleb się lekko klei, więc można spróbować już na tym etapie zakleić go wzdłuż brzegu.

Jajko roztrzepujemy i moczymy w nim ruloniki z chleba i parówki. Dobrze zaklejamy chleb wzdłuż brzegu, jeśli nie udało się nam to wcześniej oraz zawijamy go z góry i dołu parówki zamykając ją w środku.

Na patelni rozgrzewamy trochę oleju (powinien przykrywać dno patelni) i układamy na nim ruloniki. Proponuję zacząć od smażenia w miejscu sklejenia chleba, dzięki temu nie będzie się rozpadać. Pilnujemy by przewracać po trochu nasze "corn dogi" jak tylko się zezłocą. Gdy obsmażymy je ze wszystkich stron, nabijamy parówkę na patyk do szaszłyków i polewamy ketchupem.

Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)

  • Nazwa jest przednia:)

  • sposób niecodzienny na bardzo codzienne parówki. bardzo chętnie bym z takiego patyczka podjadła :)

  • Moja droga- zapraszam do zabawy z Versatile Blogger Award- nominowałam Twojego bloga:) więcej tutaj:
    http://www.kuchenneszalenstwa.pl/2012/09/versatile-blogger-award.html

    • gruszka

      Dziękuję ślicznie za nominację! :)

  • Pyszności! I oryginalnie! :))

  • wiem że to nie za zdrowe, ale uwielbiam parówki. twoje wyglądają super. do wypróbowania:)

  • To już wiem, co dziś będzie na kolację:)
    Idealnie trafiasz w moje smaki, jak Ty to robisz? :D Naprawdę, jestem pełna podziwu:)

    • gruszka

      Widocznie lubisz tak samo “swojskie” smaki jak ja :) Dobra parówa nie jest zła ;)

  • MAŁGORZATA

    PRZEPIS SUPER MUSZĘ SPRÓBOWAĆ :)