Nigella Lawson “Kuchnia”

Autor: Nigella Lawson

Tytuł: Kuchnia

Liczba stron: 490

Liczba przepisów: +/-200

Liczba zakładek “koniecznie zrobić!”: 45

Kilka tygodni temu opisywałam książkę “Nigella Ekspresowo“. Była to moja pierwsza książka Nigelli Lawson, jednak to “Kuchnia” jest książką, którą lubię najbardziej. Tak na prawdę to posiadam tylko te dwie publikacje Nigelli, ale miałam w ręku także “Nigella gryzie” z której wybrałam zaledwie 10 przepisów, na które bym się skusiła.


nigella lawson kuchnia

Przewagą “Kuchni” jest to, że ta książka to znacznie więcej niż przepisy. Zacznijmy od początku:

Wita nas spis treści, a w nim dwa działy główne: “Kuchenne rozterki” i “Kuchnia krzepi”. Każdy z nich podzielony na podrozdziały – znajdziemy tu parę przepisów ekspresowych, trochę pomysłów na nieoczekiwanych gości, improwizacyjne gotowanie z resztek, smaki “odziedziczone” po mamusi, przepisy na drinki i koktajle… i dużo, dużo więcej. Ten podział ma sens!

Dalej mamy coś, za co książki Nigelli uwielbiam – kilka uwag od autora dotyczące produktów jakich używa – że jak jajka, to duże, jak czekolada to co najmniej 70% itp. Te drobne uwagi potrafią na prawdę ułatwić gotowanie i uniknąć rozczarowań.

Po krótkim wstępie Nigella postanowiła podzielić się z nami tajemnicami swojej kuchni. Począwszy od tego jakie sprzęty są w jej kuchni absolutnie niezbędne i w które uważa, że warto się w nie zaopatrzyć (wciąż kolekcjonuję pełen zestaw…), po gadżety, które były totalną pomyłką – przeczytanie tego działu pozwoli zaoszczędzić nam trochę pieniędzy :). Nigella zdradza też kilka (no, może trochę więcej, bo prawie 40) kuchennych sekretów – ponoć autorskich pomysłów i porad na poradzenie sobie z pewnymi zadaniami w kuchni. Ja tych sekretów przytaczać nie będę – w końcu to sekret, nie? :) Warto przeczytać, kilka rzeczy bardzo mi się przydało.




A potem przechodzimy do gotowania. Tylko, że wcale nie oznacza to, że poza przepisami, nie znajdziemy w książce nic więcej! Przede wszystkim każdy przepis, opatrzony jest krótkim wstępem zawierającym historię, potencjalne zamienniki i porady dotyczące przygotowania potrawy. Same przepisy są przejrzyste, choć Nigella na początku książki ostrzega, by przeczytać dokładnie cały przepis przed rozpoczęciem gotowania (oj, jak ja się z tym zgadzam! – nie raz nacięłam się na tym, że danie nie wyszło mi przez niedoczytanie). Każdemu z nich towarzyszy przyjemne zdjęcie – apetyczne i naturalne. Dodatkowo niektóre z przepisów zawierają pomysł na wykorzystanie resztek dania, w zupełnie nowy sposób – np. frittatę z powodzeniem można zjeść potem na zimno, w kanapce; pieczone kacze udka, w porę zamrożone, przydadzą się potem przy robieniu pilaw; a z ryżu z groszkiem da się zrobić zupę kokosową. Przy innych recepturach znajdziemy porady dotyczące mrożenia oraz wcześniejszego przygotowania – również niezwykle bardzo przydatne!



Nigella wprowadza nas także odrobinę w świat alkoholi. Przyzwyczailiśmy się do tego, że w książkach kucharskich często mówi się o winie, jednak Nigella nie boi się pisać także o piwie, likierach, drinkach i reszcie alkoholowej gromady.

Całość wieńczą podziękowania i indeks podzielony według dwóch kategorii: pierwszy to indeks ogólny, a drugi to indeks dań ekspresowych, czyli takich, których przygotowanie nie zajmie więcej niż 30 minut.

Co do samych przepisów, to właściwie mogłabym powtórzyć to, co pisałam w przypadku “Nigella Ekspresowo” bo nic się nie zmieniło – napisane są zwięźle, przejrzyście, ale z dostępnością składników niestety bywa różnie, ponieważ sporo w niej półproduktów, których nie doświadczymy na sklepowych półkach, oraz mięs o które w osiedlowym sklepie trudno. Mimo to większość przepisów da się zrobić :)

Polecam zdecydowanie bardziej niż “Nigella ekspresowo”, choć ponownie mam wątpliwość co do ceny – 90 zł to sporo, choć patrząc na rozmiary książki można mieć wrażenie, że wiadomo za co się płaci. Mimo to polecam rozglądać się za promocjami ;)