Gino D’Acampo “Dieta Italiana”

Autor: Gino D’Acampo

Tytuł: Dieta Italiana

Liczba stron: 190

Liczba przepisów: 100

Liczba zakładek “koniecznie zrobić!”: 45 (!)

Wychwalałam Gino pod niebiosa już w pierwszym odcinku serii. Nie potrafiłam długo się wstrzymywać i świerzbiły mnie palce, by szybko opisać Wam drugą z trzech posiadanych przeze mnie książek tego autora. Dieta Italiana to książka… dietetyczna?! Oj, ciężko w to uwierzyć :)


dieta italiana

“Dedykuję tę książkę wszystkim zaokrąglonym kobietom, które nieustannie liczą kalorie. Pamiętajcie – żaden mężczyzna nie lubi samej skóry i kości!” – książka niewątpliwie jest im dedykowana, ponieważ przy każdym przepisie znajdziemy wyliczoną wartość kaloryczną oraz zawartość składników odżywczych w gramach na porcję. Liczenie kalorii mamy więc z głowy. Problem z tymi kaloriami jest jeden – porcje są bardzo małe! Wniosek jest jeden – ta książka napisana jest dla specyficznego typu “dietkowiczów”: to książka dla osób, które nie potrafią schudnąć, bo za bardzo kochają jedzenie za jego treść, a nie dlatego, że są ciągle głodne. Głodomory niestety na “diecie Italiana” nie schudną, bo stale będzie im burczeć w brzuchu :)

Wstęp do książki napisała dietetyczka Juliette Kellow – pierwsze 30 stron poświęconych jest podstawowym wskazówkom dotyczącym odchudzania i składnikom wykorzystywanym w książce.


dieta italiana

Ale “Dieta Italiana” to książka nie tylko dla osób z nadprogramowymi kilogramami. Z tej książki z przyjemnością korzystać będzie każdy i piszę to z pełnym przekonaniem. Nie znajdziecie tu przepisów “odtłuszczonych” i “odcukrzonych”, pełnych dziwnych zamienników. Znajdziecie w książce dania z codziennych składników, skomponowane tak, by ich wartość kaloryczna była stosunkowo niska, a dania dalej pyszne i bogate.

Składniki kuchni włoskiej są raczej dostępne w Polskich sklepach. Małe trudności może sprawiać znalezienie jagnięciny, twardych serów takich jak pecorino romoano czy niektórych gatunków ryb, ale generalnie większość produktów znajdziecie bez problemu.

Ogromny plus dostaje ode mnie książka za podział na rozdziały. Są to po prostu rodzaje posiłków: od śniadania po desery. Na końcu na największych łasuchów czeka niespodzianka – rozdział “chwila zapomnienia” (nie muszę chyba mówić, że znajdziecie w nim przepisy z nieco wyższą wartością kaloryczną) :). Dodatkowo na końcu książki znajdziecie indeks potraw, bardzo logicznie poukładany.

Nie mogę nie wspomnieć także o wizualnym aspekcie książki :) Całość wydana jest bardzo ładnie i przejrzyście, a dopełnieniem są apetyczne zdjęcia autorstwa Kate Whitaker.


dieta italiana

Czy polecam? TAK, TAK, TAK! Każdemu, bez wyjątku! :) Nie tylko tym odchudzającym się!

  • no właśnie :) coś mi się wydaje, że Gino o podstawach dietetyki nie wie zbyt dużo :)
    Włosi mają specyficzne podejście do diet i trudno to zmienić, co wiem z doświadczenia jako osoba, która była “na diecie” we Włoszech. “Smażone warzywa i makaron nie tuczą”, “jak zjesz pół porcji makaronu z (tłustym, zagęszczanym) sosem nic ci się nie stanie”. trochę babcine. szkoda, bo jestem zdania, że absolutnie każde danie da się przearanżować tak, by wyszło coś zdrowego bez uszczerbku na smaku. ale – jak każdą książkę z włoskimi przepisami – chętnie bym przejrzała :)

  • Bardzo lubie Twoje opisy ksiazek kucharskich. A ta ksiazka brzmi baardzo ciekawie. Sama staram sie ukladac “normalne ” posiliki w taki sposob by byly jaknajmniej tuczace… wiec to cos dla mnie :) a juz nie mowie o “chwili zapomnienia”.. haha chyba kazdy lubi sie na taka skusic :D
    Pozdrawiam

    • gruszka

      @Magda – miło mi :)

  • Uwielbiam Gino i jego ksiazki :) Mam je wszystkie (teraz wychodzi nowa z przepisami na slodkosci, po angielsku) i jeszcze nigdy nie zawidolam sie na jego przepisach. To smaki, kotre kocham :)

    • gruszka

      ooo, to mi teraz dałaś… ja normalnie unikam kupowania książek po angielsku, u mnie z językiem jest “tak sobie”, ale nie wiem czy się powstrzymam przed nowym zakupem. Ale chyba poczekam chwilę, licząc, że wydadzą polską wersję :)

  • Uwielbiam jego podejście do żywienia, a przepisy są wyśmienite!!!
    I dlaczego, pytam się dlaczego – Ja jeszcze nie mam tej książki!
    Jutro lecę na księgrnie…