Ewa Aszkiewicz, Romana Chojnacka, Teresa Wielgosz “Zioła w kuchni”

Autor: Ewa Aszkiewicz, Romana Chojnacka, Teresa Wielgosz

Tytuł: Zioła w kuchni

Liczba stron: 160

Liczba przepisów: 130

Liczba zakładek “koniecznie zrobić!”: 5


ewa aszkiewicz zioła w kuchni

Jeśli chodzi o książkę “Zioła w kuchni” w grę wchodzi czysta matematyka – stron jest 160, jeden przepis = jedna strona. Odliczając wstęp i spis treści niewiele miejsca zostaje na wszelkie “wartości dodane”. Mimo to na początku książki wita nas indeks ziół. Na 8 stronach opisane są podstawowe zioła i przyprawy, dobrze znane w Polskiej kuchni – ich właściwości, pochodzenie, wykorzystanie. Lista nie jest zbyt długa, obejmuje bardzo podstawowe rośliny i prawdę mówiąc ten fakt mnie nieco rozczarował – taki spis ziół mógłby się znaleźć w każdej książce kucharskiej, ale po książce traktującej ściśle o ziołach, oczekiwałabym czegoś więcej. Niemniej spis przygotowany jest bardzo merytorycznie i ciekawie (może właśnie dlatego chciałabym więcej :)) – znajdziemy tu nawet propozycje właściwych połączeń ziół – podpowiedź dla tych, którzy sami nie lubią eksperymentować i wolą opierać się na polecanych  zestawach.


ewa aszkiewicz zioła w kuchni

A skoro już o matematyce mowa, to liczba zakładek “koniecznie zrobić” też nie jest w moim przypadku zbyt imponująca. Spieszę jednak z wyjaśnieniem – część przepisów znałam już z zeszycików, które parę lat temu otrzymałam w sklepie Żabka i wówczas je wypróbowałam. Przepisy w owych zeszycikach pochodzą właśnie (między innymi) z tej książki a na ten trop naprowadziły mnie zdjęcia, które w książce znalazłam.

Same zdjęcia są dość poprawne i ładne, choć u mnie ślinotoku nie wywołują. Mimo to dają dobry pogląd na przygotowywaną potrawę i nie drażnią oka. Nie działają może jakoś super-wizerunkowo na książkę, ale stanowią raczej schludną dokumentację – przypominają zdjęcia jakie można znaleźć na wielu mniej popularnych blogach kulinarnych :)


ewa aszkiewicz zioła w kuchni

Spis treści w książce podzielony jest bez zbędnych wydziwień – zupy, potrawy z mięs, potrawy z ryby, sosy, potrawy z warzyw, potrawy wegetariańskie, desery, napoje, nalewki, przetwory. Prosto i konkretnie, jak lubię :) Indeks natomiast stanowi alfabetyczny spis treści, jednak ponieważ nazwy potraw również nie są wymyślne, korzysta się z niego dość przyjemnie.

Przepisy skonstruowane są równie prosto – tytuł, liczba porcji, lista składników i sposób przygotowania. Napisane krótko i zwięźle, co jest plusem, ale niestety bez “otoczki” w postaci wstępu, historii, oczekiwań czy choćby informacji o wartościach odżywczych – ja takie otoczki lubię , dlatego żałuję, że tu ich zabrakło. Niewątpliwym plusem jest jednak to, że polscy autorzy stworzyli książkę dla polskich czytelników – składniki są powszechnie dostępne, a smaki przystosowane do “polskich podniebień”.

Książka wydana jest bardzo ładnie – gdybym do czegoś musiała się przyczepić to prawdopodobnie byłby to brak ujednolicenia i pewne zgrzyty jeśli chodzi o układ tekstu w przepisach, ale to już moje wyczulenie (kierunek studiów zobowiązuje :)), przeciętny użytkownik pewnie nie zwróci na to uwagi.

Sama prawdopodobnie nie wybrałabym tej książki z półki, jednak uważam, że to dobra pozycja dla tradycjonalistów. Raczej osób starszych, niż młodszych. Wierzę, że z książki z przyjemnością korzystałyby “mamy, babcie i ciotki” i wydaje mi się, że to skojarzenie jest słuszne. Mam nieodparte wrażenie, że to dla nich ta książka jest napisana, dlatego to właśnie im polecam tę pozycję.


publicat