bombajskie ziemniaczki

Bombajskie ziemniaczki powstały jako wariacja przepisu Nigelli na ziemniaczki indyjskie. Niestety, w przepisie Nigelli lista egzotycznych przypraw była długa, a ja w pobliskim sklepie nie znalazłam żadnej z nich. Jedyna przyprawa wpisująca się w klimat jaką znalazłam to przyprawa Bombai Masala. Tak bardzo chciało mi się tych ziemniaczków, że postanowiłam spróbować, przyprawiając po swojemu. Ziemniaczki wyszły cudowne! Zjadłam cały talerz i było mi mało. A pieczony czosnek polecam wycisnąć i rozsmarować po ziemniaczkach w trakcie jedzenia – po upieczeniu traci swoją pikantność i nabiera wspaniałej kremowej konsystencji :)

 bombajskie ziemniaczki

 Składniki:

-400 g młodych ziemniaków

– 2 łyżeczki przyprawy Bombai Masala

– 1 łyżeczka curry

– pół główki czosnku

– olej rzepakowy

– 1/2 czerwonej cebuli

– sok z cytryny

Ziemniaki oskrobać, umyć i pokroić w drobną kostkę. Przełożyć do worka, wlać trochę oleju, wsypać przyprawy, zawiązać i dobrze wymieszać. Przyprawy powinny przykryć ziemniaczki dość grubą warstwą.

Blachę z piekarnika posmarować odrobiną oleju, przełożyć na nią ziemniaczki. Pomiędzy nimi rozłożyć nieobrane (!) ząbki czosnku.

Piec około 40 minut w temperaturze 200 stopni, od czasu do czasu mieszając.

W tym czasie cebulę poszatkować, zalać sokiem z cytryny i odstawić.

Gdy ziemniaczki się upieką, sok z cebuli wylać i odsączoną cebulą posypać danie.

Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)

  • :))) takie ziemniaki są pyszne ;)) robiłam kiedys podobne i bardzo mi smakowały

  • bardzo fajna opcja ;]
    ziemniaczki super na taką porę. są bardzo wakacyjne i nie trzeba wiele, aby dobrze smakowały ;]

  • Mmm, ziemniaczki do wypróbowania, jestem ziemniakożercą ;)

  • smacznie się prezentują i ciekawi mnie smaczek bombajski

  • i fajnie wymyśliłaś :)

  • Uwielbiam pieczony czosnek, nie ma lepszego spaghetti niż właśnie z pieczonym czosnkiem i ziołami :)

  • Tożto nawet nie bombajskie, a wręcz bombowe ziemniaczki :D

  • witaj! w ramach odpowiedzi na komentarz, pozostawiony u mnie:
    karob to inaczej mączka z chleba świętojańskiego. to produkt bardzo zbliżony do kakao, wygląda podobnie i smakuje nieco podobnie. jest to wersja zdrowsza, nie zawiera teobrominy, która jest w kakao (i nie jest pożądaną substancją), zawiera więcej potasu, a mniej szkodliwego sodu, ma też bardzo mało tłuszczu i jest ogólnie zdrowszy od kakao. nie wszystkim może jednak smakować. ja go stosuję w pomieszaniu z kakao, które uwielbiam. po prostu w przepisach, do których zawsze dawałam kakao dodaję pół na pół karob i kakao ; ) ale równie dobrze możesz zastąpić zastosowany u mnie w przepisie karob na kakao. a jeśli chciałabyś go spróbować to bez problemu dostaniesz go w sklepach ze zdrową żywnością, sklepach ekologicznych, na allegro czy w ekologicznych sklepach internetowych. pozdrawiam! : )